autorka: Sarah Rubin
wydawnictwo: Egmont Polska Sp. z. o. o.
data wydania: 2011-10-03
liczba stron: 272
Zabierałam się za opisywanie mojej przygody z "Niezłomnymi", ale to kiedy indziej. Jak zawsze wyszło inaczej, ale moja kuzynka ma jakiś dar przekonywania. Zapraszam do czytania moich (może) czasami interesujących bazgrołów.
"Tańcząca" to historia idealna dla każdej dziewczynki, która kiedykolwiek marzyła o tym, żeby założyć na stopy baletki i zatańczyć słynne "Jezioro łabędzie". Najlepiej gdyby taka dziewczyna miała około dwunastu lat, bo później ta opowieść może wydawać się... niekoniecznie odpowiednia. Książka wyszła z serii różowe okulary, a to mówi samo za siebie. Pomimo drobnych problemów jest po prostu... różowo! Zaczynając od okładki, kończąc na treści.
Casey to dziewczyna właściwie normalna i wcale nie jest popularna królową. Początkowo można byłoby ją podciągnąć pod kategorię Kopciuszka. Z wyglądu jest daleka od baletnicy, wątłe ramiona, za chude nogi, a na nogach ma za duże i zmęczone życiem trampki. No cóż... jednak nadzieja umiera ostatnia, a marzeń nie da się zlikwidować przez niekorzystną sytuację majątkową.
Warto stwierdzić, że jest półsierotą, a jej matce trudno było utrzymać dom, nie mówiąc już o spełnianiu marzeń córki w postaci wyjazdu do Nowego Jorku, do szkoły baletowej.
Właściwie to ja nie wiem dlaczego w książkach dla starszych dzieci i młodzieży jest tak ogromna ilość bohaterów pozbawiona rodziców np. "Harry Potter..., Igrzyska śmierci itp."
Oczywiście jak to bywa w różowym świecie nasza bohaterka pomimo wszystko wyjechała do wymarzonego, Nowego Jorku. Książka była totalnie przewidywalna i to jest dla mnie jej ogromnym minusem, ale ta opowieść mogłaby nauczyć dzieci dużo rzeczy. Casey, żeby dopiąć swego podjęła się pracy w szpitalu, co było dla niej na pewno ogromnym wyrzeczeniem. Pani Sarah pokazała nam też przyjaźń i zazdrość, co bywa dość zgubne.
Ja chyba nie mam już nic do dodania, warto Wam powiedzieć, że to lektura, którą przerobiłam dobre trzy lata temu i opierałam się na faktach, które zapamiętałam, bo wracanie do przygód Quinn nie jest dla mnie czymś zachęcającym.
Ale mimo wszystko okładka jest całkiem spoko ;D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz